Legnica: Pracowały bez umowy, dostały mniejsze wypłaty

Piotr Kanikowski
Studentki mają mejle, nagrania, zapisy rozmów z komunikatora Gadu-Gadu, potwierdzające ich wersję.
Studentki mają mejle, nagrania, zapisy rozmów z komunikatora Gadu-Gadu, potwierdzające ich wersję. Tomasz Hołod
Dwie studentki przez miesiąc bez umowy pracowały w legnickim sklepie sieci USA Sports. Jedna jako kierowniczka, druga - ekspedientka. Jak twierdzą, właściciel - szef spółki Tribal Polska Dariusz Marzec - cały czas zwodził je, że dokumenty będą wkrótce gotowe.

10 stycznia upomniały się o wypłatę. Choć wcześniej podały numery kont, Marzec kazał kierowniczce wziąć pieniądze z kasy i wypłacić sobie i koleżance za pokwitowaniem. W mejlu podał sumy o 10-20 proc. niższe niż się na początku umawiali.

Gdy kierowniczka wypłaciła sobie i koleżance pensje zgodne z ustnymi ustaleniami, jeszcze tego samego dnia zostały nazwane złodziejkami i zwolnione.

- Zgłosiłem kradzież na policji - mówi Dariusz Marzec. Twierdzi, że zapłacił uczciwie, a dziewczyny pomyliły kwoty brutto i netto. Broni się, że to one nie chciały umów o pracę. Zakazał im wstępu do USA Sports. Do szefów galerii handlowej, gdzie mieści się sklep, i do obecnych przełożonych legniczanek posłał pisma, zniesławiające byłe pracownice.

Studentki nie pozostają mu dłużne. Mają mejle, nagrania, zapisy rozmów z komunikatora Gadu-Gadu, potwierdzające ich wersję. One również powiadomiły policję, a ponadto inspekcję pracy i Urząd Kontroli Skarbowej.

O jaką kwotę chodzi? Tysiąc złotych. Studentki oddały ją, ale zamierzają o te pieniądze walczyć z Dariuszem Marcem w sądzie pracy.
- To nie było nasze pierwsze zajęcie, ale po raz pierwszy spotkałyśmy się z takim zachowaniem - komentują dziewczęta.

Jan Buczkowski, kierownik Państwowej Inspekcji Pracy w Legnicy, przestrzega przed podstawowym błędem, który popełniły studentki - nigdy nie należy podejmować pracy bez sporządzonej na piśmie umowy. Zazwyczaj, gdy firma unika jej spisania, pracownicy siedzą cicho, bo boją się, że zostaną zwolnieni. Nie ma nic gorszego. Należy żądać umowy o pracę, ewentualnie umowy cywilnoprawnej: umowy-zlecenia lub o dzieło.

- Brak tego dokumentu może powodować szereg problemów, np. z udokumentowaniem, że rzeczywiście pracowaliśmy - przypomina Jan Buczkowski. Spośród wszystkich skarg, które wpływają do PIP, najwięcej dotyczy stosunku pracy, czasu pracy i wynagrodzenia. Zdarza się i tak, że pracodawca unika zapłaty za robotę: albo nie wypłaca pieniędzy w ogóle, albo nie robi tego w terminie, albo nie rozlicza nadgodzin.

- Są branże, w których zdarza się to częściej niż gdzie indziej. To handel, usługi, budownictwo, transport - wylicza Jan Buczkowski.
- Na ogół chodzi o niewielkie i krótko istniejące firmy.

Jeśli komuś się to przydarzy, może przed wytoczeniem przeciwko pracodawcy powództwa do sądu pracy posłać mu pismo ze swym roszczeniem (listem poleconym za potwierdzeniem odbioru, zachowując kopię oraz dowód nadania). Zazwyczaj to wystarcza, by otrzymać należne pieniądze. Można też zgłosić skargę do właściwego Okręgowego Inspektoratu Pracy, co spowoduje kontrolę.

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie