Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Koleje Dolnośląskie - pomógł mu konduktor

Ewa Chojna
Koleje Dolnośląskie - pomógł mu konduktor
Koleje Dolnośląskie - pomógł mu konduktor Ewa Chojna
Koleje Dolnośląskie - pomógł mu konduktor. Człowieczeństwo ma się we krwi - takie zdanie padło z ust Leszka Stryjewskiego, konduktora Kolei Dolnośląskich z Legnicy, który jadąc pociągiem zaopiekował się rannym mężczyzną.

Koleje Dolnośląskie - pomógł mu konduktor

Do zdarzenia doszło 25 listopada w godzinach popołudniowych. Pan Zdzisław Pogroszewski chciał wsiąść do pociągu w Tomaszowie Bolesławieckim. Spieszył się, bo pociąg już czekał.

- I wtedy musiałem o coś zahaczyć nogą, przewróciłem się na ziemię i uderzyłem w głowę - powiedział nam. - Mam 79 lat, jestem inwalidą. Nie mogłem się podnieść, krew mi leciała.

Rannego mężczyznę zauważył konduktor.
- Podszedł do mnie, pomógł mi, potem opatrzył i cały czas, aż do samej Legnicy, czuwał nade mną - wspomina pan Zdzisław. - Pierwszy raz spotkałem się z takim zachowaniem. Dlatego właśnie chciałem podziękować temu konduktorowi. Gdyby nie on, nie wiem jakby się to skończyło.

Ranny pan Zdzisław poprosił opiekuńczego konduktora by podał mu nazwisko. Zapisał je na karteczce i z nią przyszedł do nas. Po wizycie pana Zdzisława udało nam się skontaktować z przedstawicielami Kolei Dolnośląskich, a za ich pośrednictwem z Leszkiem Stryjewskim, który jak się okazuje, już bardzo długo pracuje na kolei, ale w Kolejach Dolnośląskich dopiero nieco ponad trzy miesiące.

- Moja reakcja to nic nadzwyczajnego - powiedział nam. - Przecież każdy normalny człowiek właśnie tak by zareagował.

Pan Leszek opowiedział, że nie mógł nie pomóc rannemu kiedy go zobaczył. - To starszy pan, strasznie krwawił - mówi. - Poszliśmy po apteczkę, wytarłem krew, koleżanka, która była ze mną zabandażowała głowę rannemu. Kiedy jechaliśmy do Legnicy pilnowałem tego pana, bo doskonale wiedziałem, że musi iść do szpitala. Gdyby wysiadł z pociągu mogło mu się coś stać.

Pan Leszek zadzwonił po pogotowie i skontaktował się z synem Zdzisława Pogroszewskiego. Ten, choć z początku nie uwierzył konduktorowi, przyjechał po ojca do Legnicy. Dzisiaj pan Zdzisław czuje się dobrze i jest wdzięczny za pomoc. - To nic wielkiego, ważne, że ten pan się czuje dobrze - powiedział nam konduktor Leszek Stryjewski.

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na legnica.naszemiasto.pl Nasze Miasto