Redakcja
Temat dzików w Legnicy w ostatnich miesiącach wciąż powraca. O ile przemykanie dzika parkowymi alejami dla ostrożnych obserwatorów nie stanowi zagrożenia, o tyle jego wizyta na własnym ogródku może wyrządzić wiele szkód... O tym przekonali się legniczanie mieszkający przy ul. Bobrowej. Do kogo zwrócić się o pomoc, gdy dzik zaorze nam ogródek i dlaczego dzików jest coraz więcej w mieście? O to zapytaliśmy Grzegorza Tarnowskiego, doświadczonego leśnika i myśliwego.

Dlaczego coraz częściej obserwujemy dziki w mieście?

Od kilku lat obserwujemy wkraczanie dzikich zwierząt w tereny miejskie. Jest kilka przyczyn tego zjawiska. Zwierzęta coraz bardziej przyzwyczajają się do obecności człowieka i jednocześnie do życia na terenie miasta. Wiąże się to przede wszystkim z rozrastaniem aglomeracji – to właściwie my, ludzie, wkraczamy na tereny przynależące do zwierząt – lasy. Kolejna sprawa to zauważalny wzrost populacji, szczególnie dzików, w ostatnich latach. Jednak obecność dzika w mieście, na ulicach, czy w naszych podwórkach, jest spowodowana także jednostkowym ludzkim zachowaniem, nazywanym „bambinizmem”. Chodzi o ludzką potrzebę opieki nad zwierzętami, wiarę w ich bezradność i bezbronność, a wskutek tego dokarmianie i oswajanie dzikich zwierząt.

Jak mówi Grzegorz Tarnowski, kierownik biura Zarządu Okręgowego w Legnicy Polskiego Związku Łowieckiego, myśliwy i leśnik z 32-letnim stażem pracy, ludzki kontakt z dzikim zwierzęciem to jedno z najniebezpieczniejszych zachowań, które po pewnym czasie może doprowadzić do poważnych konsekwencji:

Nierozważne zachowanie mieszkańców, dokarmianie zwierząt, zapewnianie im bezpieczeństwa w miejskim terenie skutkuje tym, że dzikie zwierzę zatraca naturalny strach przed człowiekiem, a to z kolei może doprowadzić do coraz częstszego i śmielszego wkraczania dzikich zwierząt do miast.

W ostatnich miesiącach niejednokrotnie pisaliśmy o obecności dzików w różnych częściach miasta. W marcu informowaliśmy o obecności dzika w pobliżu Parku Miejskiego, kilka tygodni później dzik widziany był w okolicy ul. Batorego, a także Asnyka. Wczoraj dzika spotkaliśmy w samym centru Legnicy, przy ul. Środkowej.

Dzik był widziany w dzielnicach Zosinek, a także Fabryczna, a pod koniec kwietnia zadomowił się na jednym z podwórek przy ul. Działkowej. Mieszkańcy przyznali, że dzik nie stanowi dla nich zagrożenia, dlatego nieroztropnie postanowili wspomóc go w trudnej wędrówce:

Jest bardzo spokojny, dostał od nas chleb i wodę.

Sławomir Masojć, szef Wydziału Zarządzania Kryzysowego UM Legnicy powiedział nam, że dzik prawdopodobnie zostanie uśpiony i wywieziony w bezpieczne miejsce. Jednak zwierzę okazało się sprytniejsze i przy próbie odłowienia uciekło.

Co zrobić, gdy dzik zadomowi się na naszej posesji?

Dla okolicznych mieszkańców dzik przebywający na wspólnym terenie, na którym nikt nie prowadził swoich upraw, mógł stanowić atrakcję. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku legniczan, którzy muszą zmagać się z niechcianym gościem na własnej posesji i przez zwierzę utracili od lat pielęgnowane uprawy. Antonina Trawnik wraz z mężem od kilku lat doświadczają niemiłych wizyt dzika na swoim ogródku. Jednak od początku kwietnia wizyty stają się coraz bardziej nachalne, a szkody coraz większe. Uprawy buraków, pietruszki, marchwi oraz ziemniaków zostały kompletnie zdewastowane. Podobnie z około 20 krzakami na działce. Co zrobili legniczanie i czy otrzymali wsparcie od władz?

Od kilku lat naszą działkę nawiedzają dziki i sarny. Stosowaliśmy różne metody odstraszania tych zwierząt, które notorycznie niszczą uprawy warzyw i owoców. W ubiegłym roku ogrodziliśmy działkę w celu ograniczenia dostępu do naszego terenu. Niestety ogrodzenie z siatki nie stanowi przeszkody dla tych inteligentnych zwierząt. Niszczą ogrodzenie, robią podkopy i nadal wchodzą na nasze uprawy.

Bezradność mieszkańców skłoniła ich do wystosowania prośby o pomoc do władz miasta. W połowie maja legniczanie zwrócili się o podjęcie kroków w rozwiązaniu tej sytuacji do prezydenta Legnicy. Oto, jaką odpowiedź po prawie dwóch tygodniach uzyskali od jego zastępcy:

„Przedstawiony przez Państwa problem jest nam dobrze znany i dotyczy również innych mieszkańców miasta. Jest to niewątpliwie dla Państwa uciążliwość i obniża poczucie bezpieczeństwa. Apeluję do Państwa o cierpliwość i pragnę zapewnić, że Gmina podejmuje wszelkie możliwe działania mające na celu rozwiązanie tej trudnej sytuacji. Zarazem przypominam, że nie należy dokarmiać dzikiej zwierzyny i unikać kontaktu w razie jej pojawienia się”.

Zastępca prezydenta poinformowała również, że wszystkie zgłoszenia dotyczące dzikich zwierząt na terenie miasta przekazywane są do wyspecjalizowanych podmiotów.

Antonina Trawnik, znając naturę dzików, co noc obawia się, że na terenie jej posesji zjawi się większa ilość dzików. Po otrzymaniu odpowiedzi z Urzędu Miasta i kolejnej wizycie dzika, postanowiła szukać pomocy dalej i zwróciła się z prośbą do Polskiego Związku Łowieckiego, którego Zarząd Okręgowy urzęduje przy Placu Katedralnym 3 w Legnicy. Jeszcze tego samego dnia otrzymała pomoc – dostarczono jej tzw. sznury hukowe odstraszające zwierzynę. Czy to poskutkuje?

Efektywność sznurów hukowych zależy od wielu czynników. Z pewnością jest to skuteczna pomoc doraźna, ale po pewnym czasie zwierzyna zaczyna się przyzwyczajać do huków i innych czynników stresogennych – taka ich natura – przyznaje Grzegorz Tarnowski.

Antonina Trawnik została poinformowana, że na rynku można zaopatrzyć się także w inne „odstraszacze”, na przykład preparaty zapachowe.

Jakie działania są podejmowane w celu eliminacji dzikich zwierząt z terenów miejskich?

1 czerwca w siedzibie Zarządu Okręgowego w Legnicy Polskiego Związku Łowieckiego odbyło się spotkanie w sprawie obecności dzikiej zwierzyny na terenie miasta. W posiedzeniu uczestniczyli przedstawiciele PZŁ, miasta, powiatu, kół łowieckich, Fundacji na Rzecz Ochrony Dzikich Zwierząt oraz Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Środowiska. Przyjęto plan działań długofalowych, ponieważ wkraczanie dzików do miast również jest procesem długotrwałym, który w naszym mieście właściwie się dopiero rozpoczyna. Wyeliminowanie dzikiej zwierzyny będzie musiało również obejmować edukację społeczeństwa. Ludzie nie mogą „zapraszać” dzików do swojego domu, jakim jest miasto.

Odszkodowanie – do kogo zwrócić się o pomoc?

Antonina Trawnik została więc chwilowo uspokojona i, uzbrojona w tymczasowe środki odstraszające dziki, musi przeczekać ten trudny czas. Polecono jej również wystosowanie wniosku o odszkodowanie do odpowiedniego Koła Łowieckiego, w obwodzie którego leży teren jej zamieszkania. Koło Łowieckie może przyznać odszkodowanie, jeśli szkody objęły grunty rolne, z których właściciel uzyskuje zyski. W związku z tym podanie będzie musiało przejść przez ocenę jego zasadności. Jeśli Koło Łowieckie uzna, że szkody nie są kwalifikowane do tzw. szkód łowieckich, bądź teren zamieszkania nie wchodzi w skład obwodów łowieckich, wówczas za szkody odpowiada Skarb Państwa, Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe lub zarząd województwa.

Mobilnych ołtarzy jednak nie będzie?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie