(© Maciej Dudzik)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

25 stycznia wójtowie sześciu podlegnickich gmin (gmina wiejska Lubin, Ścinawa, Prochowice, Kunice, Miłkowice, Ruja) będą w Brukseli przed Komisją Petycji Parlamentu Europejskiego domagać się interwencji Unii w sprawie odkrywkowej kopalni węgla brunatnego, jaka ma powstać na ich terenie.

Jako ekspert od ekologii samorządowcom będzie towarzyszył prof. Ludwik Tomiałojć z Uniwersytetu Wrocławskiego. W misję mocno zaangażowała się też dolnośląska europosłanka Lidia Geringer de Oedenberg.

W trakcie posiedzenia komisji odczytana zostanie petycja do eurodeputowanych. Przygotowywana też jest multimedialna prezentacja, kładąca akcent na zagrożone odkrywką walory przyrodnicze i kulturowe regionu, dorobek pokoleń mieszkańców i społeczne skutki eksploatacji złoża. Takie chociażby, jak konieczność wysiedlenia ok. 20 tysięcy ludzi (według lobby węglowego to znacznie zawyżone wyliczenia).

Jak mówi Janusz Łucki, rzecznik założonego przez protestujące gminy komitetu Stop Odkrywce, ważnym wątkiem do poruszenia podczas brukselskiej wizyty jest historia referendum, które we wrześniu 2009 roku przeprowadzono na obszarze od Legnicy po Lubin. Z 18 tysięcy mieszkańców, którzy wzięli udział w głosowaniu, ponad 90 proc. opowiedziało się przeciwko planom uruchomienia odkrywkowej kopalni węgla brunatnego.

- Polski rząd do dzisiaj nie uznał wyników tego referendum i kontynuuje prace, które mają doprowadzić do eksploatacji złoża - twierdzi Łucki. Już po ogłoszeniu wyników referendum, w przyjętej 10 listopada 2009 r., przez Radę Ministrów "Polityce energetycznej Polski do 2030 roku" znalazł się harmonogram działań związanych z budową kopalni pod Legnicą oraz wprowadzeniem ochrony złoża na tym terenie. Zdaniem Ireny Rogowskiej, wójt gminy Lubin, mimo społecznego sprzeciwu wszystkie te zamierzenia są realizowane.

"Stan obecny nosi wszelkie znamiona łamania Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej, takich jak prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Zachodzi też przesłanka, możliwego w przyszłości, łamania prawa wspólnotowego w zakresie Europejskiej Sieci Ekologicznej "Natura 2000" oraz niegospodarności dotyczącej już wykorzystanych Funduszy Unijnych" - czytamy w petycji podlegnickich gmin.
- Liczymy, że ten wyjazd nie skończy się na niczym. Na pewno będzie jakaś konkluzja - mówi Łucki.

Wiadomości

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

koniec cofania (gość)

jest możliwość rozwoju,musimy eksploatować swoje zloza a nie placic innym ,ludzie koniec ciemnoty,kazda osobe można przesiedlić zloza nie,Polska jest tak zacofana bo wszędzie dyskusje a nie działania,ja za pracą przenosze się i nie płacze że dom mam poza ojczyzną a wy domu nie możecie przemieścić?